2009-08-20
Dlaczego szkolenie i dlaczego psy?
Gdyby ktoś zapytał mnie "dlaczego akurat robisz to,co robisz?" , nie umiałabym odpowiedzieć jednym zdaniem...
Pomagam psom, bo wiem,że to ma sens. Szkolę psy, bo dzieki temu poznaję te wspaniałe zwierzęta, ich zachowania i jedyny w swoim rodzaju język. Są mądre, potrafią odczytać ludzkie uczucia i emocje. Są nadzywczajne.
Szkolę psiaki metodami pozytywnymi, czyli opartymi na pozytywnych wzmocnieniach. Nie używam kar fizycznych, przemocy, czy kolczatek. Wybrałam ten sposób szkolenia, ponieważ psy,którymi się zajmuję mają różną przeszłość. Większość z nich doznała wiele złego z reki człowieka. Były bite, głodzone, niektóre trzymane w ciemnościach z dala od świata. Szkoląc je, muszę te wszystkie czynniki brac pod uwagę. Musze przystosować skrzywdzone zwierzę do życia wśród ludzi. Często zadanie to nie jest łatwe. Niektóre są agresywne, inne zbyt wystraszone. Dlatego właśnie każdy przypadek analizuję osobno, każdego psa traktuję indywidualnie i wyjątkowo. I dlatego też stosuje metody pozytywne, które umożliwiają takim psiakom wrócić do normalnego życia...
A gdy zadanie jest zakończone, radości nie ma końca. Mogę bowiem obserwować szcześliwego psa, radośnie biegającego po łąkach z nowym panem:)
I dlatego warto...
2009-08-20
Kolejne życie zagrożone...
Historia lubi się powtarzać...ta niestety powtarza się aż za często...
Kupił psa na bazarze. Nie wiedział czy rasowy, czy nie. Synek prosił o szczeniaka, bo są puszyste i śmieszne. Zwierzak okazał się być suczką. Początkowo zabawom dziecka i psiaka nie było końca. Ale zaczęła sie szkoła,synek miał już mniej czasu. Piesek bardzo się nudził,zaczął niszczyć domowe sprzęty. Najpierw buty, potem spodnie, a później drogie sprzęty. Wylądował na podwórku w dziurawej budzie. Suczka nie wiedziała co sie stało, dlaczego już nikt jej nie kocha. Co zrobiła źle? Kolejnym problemem była cieczka...zaczęły przychodzić psy z okolicy...no i stało się,suczka zaszła w ciążę...
Tego było już za wiele. Pan postanowił w łatwy sposób pozbyć się problemu. Trasa w jedną stronę, wieczór, ciemny las. Otwarcie drzwi samochodu, szybki ruch bez zatrzymywania się, bez zastanowienia. Raz dwa, bez świadków, po kłopocie. Suczka została sama.
Rzecz dzieje się setki kilometrów od mojego domu,na drugim końcu Polski. Ale wiem,że ta suczka czeka na moją pomoc. Walczę o to, aby ją tutaj sprowadzić. Wiem,że sie uda. Działamy wspólnie, mamy tylko kilka dni. Przetransportujemy ją na własny koszt i umieścimy w już przepełnionym przytulisku. Gdyby był hotel, problem byłby mniejszy,a sunia mogłoby spokojnie urodzić, dojść do zdrowia i znaleźć nowy kochający dom. Bez hotelu, w zatłoczonym przytulisku jej zdrowie może być zagrożone...
Takich sytuacji jest mnóstwo. Chciałabym umieć pomóc wszystkim...
2009-08-19
Kiedy marzenia stają się pasją...
Zawsze wiedziałam,że cokolwiek będę w przyszłości robiła, będzie to związane z psami. Kocham te wspaniałe zwierzęta za ich wierność, bezinteresowność i gotowość do pomocy ludziom.
Człowiek często niszczy i zaburza relacje między sobą a psem. źle traktujemy te zwierzeta, porzucamy, bijemy, głodzimy. Setki psów zostaje bez domu z błahych powodów... Wiele z tych zwierzaków nie ma się gdzie podziać, inne trafiają do schronisk. Rzeczywistość jest inna niż nieraz nam przedstawiają media...Schroniska sa przepełnione, w niektórych psy głodują, są nieleczone, często dochodzi do zagryzień lub masowych zachorowań na różne infekcje.
żeby to zmienić, potrzebne są domy tymczasowe, których wciąż w Polsce jest za mało. Zadaniem domu tymczasowego jest pomoc psom w socjalizacji i dojściu do formy. Są to miejsca o tyle lepsze od schronisk, że mieści się w nich o wiele mniejsza ilośc psów, więc ludzie są w stanie zająć się wszystkimi należycie.
Chciałabym stworzyc dom tymczasowy, który pozwoliłby mi pomóc wielu potrzebującym zwierzętom. Jestem początkującym instruktorem szkolenia psów. W moim hotelu psy byłyby odpowiednio socjalizowane, szkolone i oddawane do bardzo dobrych domów. Prócz tego mogłabym oferować zajmowanie się psami ludzi, którzy wyjeżdżają i nie mogą zabrać ich ze sobą. Opieka byłaby na wysokim posiomie.
Obok mieściłby się tor przeszkód do dyscypliny psiego sportu jakim jest agility. Organizowałabym spotkania i kursu dla właścicieli czworonogów.
Psy to moja wielka pasja. Nie chcę wiele. Wystarczyłby hotelik na pięć boksów w każdym po dwa psy, i dodatkowo dwa boksy indywidualne,tzw izolatki.
Czy mi się powiedzie? ....